Wiersze Miłosne - Heinrich Heine

We dwoje dyliżansem

We dwoje dyliżansem
Jechaliśmy wśród nocy
Tuliły się nam serca
I śmiały nam się oczy.

Lecz kiedy dnieć poczęło,
Patrzymy na kanapę:
Któż siedział między nami?
Amor — pasażer na gapę.

Wiersz: Heinrich Heine
Przełożył: Stanisław Łempicki

Serafina 4

To, że mnie kochasz, o tym wiedziałem,
Odgadłem to w mych snach,
Lecz gdyś mi swoją miłość wyznała,
Głęboki mnie zdjął strach

I na wysoką wstąpiłem górę,
By śpiewać, by się śmiać,
A zaś nad morze szedłem pod zachód,
By gorzkie łzy tam lać.

A serce moje — zachodnie słońce,
Płomiennych pełne zórz —
I tonie teraz w miłości morzu,
Najgłębszym z wszystkich mórz.

Wiersz: Heinrich Heine

Lilija na skwarze dziennym

Lilija na skwarze dziennym
W promieniach słońca umiera,
Uchyla główkę tęskniącą,
Ku mrokom nocy spoziera.

Księżyc, liliji kochanek,
Budzi ją ze snu uściskiem,
Lilija w niebo skroń wznosi,
Ulata wonnym połyskiem.

Ulata wonią kielicha,
Rozwiera pączek ust błogi,
Drży, marzy, cierpi i wzdycha
Rozkoszą miłości i trwogi.

Wiersz: Heinrich Heine
Przełożył: Adam Mieleszko-Maliszkiewicz

W uścisku miłosnym

W uścisku miłosnym, kochana,
Piękna, oplataj mnie śmiało!
Bierz mnie w ramiona, w kolana
I w całe swe giętkie ciało.

Już ciałem ogarnia, owija
Oplata już, nienasycona
I najcudowniejsza żmija
Szczęśliwego w niej Laokoona.

Wiersz: Heinrich Heine
Przełożył: Robert Stiller

Serafina 1

Gdy po lesie chodzę zmrokiem,
Po tym sennym, cichym lesie,
Zawsze się przy moim boku
Lekka postać twoja niesie.

Czyż to nie twój welon biały,
Nie błysk słodki twego lica?
Czy przez ciemną jodeł zieleń
Pada tylko blask księżyca?

Czy to własne łzy są moje,
Których lekki szmer tu słyszę?
Czy ty, miła moja, przy mnie
Płacząc idziesz w lasu ciszę?

Wiersz: Heinrich Heine

Kochali się i nie chcieli

Kochali się i nie chcieli
Nic sobie wyznać najprościej,
I spoglądając wrogo
Oboje ginęli z miłości.

Rozstali się i już tylko
W snach się widzieli czasami.
Byli od dawna umarli
I nie spostrzegli się sami.

Wiersz: Heinrich Heine

To te same oczy znowu

To te same oczy znowu,
Co mię niegdyś w łzach witały!
To te same usta znowu,
Co tak słodko całowały!

To znajomy ten głos znowu,
Cichy, rzewny i dziecinny!
Ale sercem — nie ten znowu,
Już ja wracam do niej inny!

W szale uciech — ramionami
Łabędzimi otoczony,
Tulę głowę do jej serca
Obojętny, czczy, znudzony.

Wiersz: Heinrich Heine
Przełożył: Adam Mieleszko-Maliszkiewicz

Oświadczyny

W gęstniejącym wciąż zmierzchu nadciągał wieczór,
Przypływ łoskotał coraz wścieklej,
A ja się przyglądałem na brzegu
Pląsom fal białych;
I moja pierś wzbierała jako morze,
I ogarnęła mnie wielka tęsknota
Za tobą, cudne zjawisko,
Które mnie wszędzie opływa dokoła,
Które mnie wszędzie woła,
Wszędzie, ach, wszędzie, w poszumie morza,
W poświście wiatru
I własnej piersi westchnieniach.

Na piasku wiotką wypisałem trzciną:

Jej obraz

Ponurych pełen rojeń
na portret jej spojrzę raz,
gdy wtem jej drogie lica
żywych nabiorą znów kras.

Jakiś przedziwny uśmiech
z jej słodkich wykwita warg,
a w oczach jej łzy żalu
zabłysną nieme, bez skarg.

I z moich oczu żałość
po twarzy spływa we łzach,
i wciąż uwierzyć nie mogę,
żem już cię utracił. Ach!

Wiersz: Heinrich Heine
Przełożył: Józef Mirski

Serafina 6

Z przestrachem pierzchła jako łań,
Jak szybka łań przez wrzosy,
I biegła między krzaki te,
A wiatr jej rozwiał włosy.

Tam, gdzie się w morze spuszcza głaz,
Dognałem ptaszę moje
I słodkim czarem słodkich słów
Koiłem niepokoje.

Jak wniebowziętym w górze tam
O raju nam się śniło,
Pod nami w głębi morza szum
I słońce zachodziło.

Pod nami w głębi, w ciemną toń,

Młodzieniec kocha dziewczynę

Młodzieniec kocha dziewczynę,
Co ma innego w sercu,
Ten inny z jeszcze inną
Staje na ślubnym kobiercu.

Dziewczyna bierze ze złości
Pierwszego, co się nawinie,
A trafia to w młodzieńca,
Który się kochał w dziewczynie.

To taka bardzo stara
I wciąż taka świeża piosenka!
A komu się przydarzy,
W tym serce z bólu pęka.

Wiersz: Heinrich Heine
Przełożył: Robert Stiller

Intermezzo liryczne 27

Byłaś mi wierną najdłużej,
Protekcję miałem przez ciebie,
Tyś mi pociechę zsyłała
W każdej naglącej potrzebie.

Tyś mnie karmiła, poiła,
Dawałaś mi zapomogę,
Dałaś mi nawet bieliznę
I w końcu — paszport na drogę.

O! Niech cię za to Bóg chroni
Od skwaru, wichrów szalonych,
I niechże ci nie pamięta
Dobrodziejstw mi wyświadczonych!

Wiersz: Heinrich Heine

Image
Image
© 2018 JoomShaper, All Right Reserved