Wyślij za pomocą:

Wiersz: Krzysztof Kamil Baczyński

Wiatr szeroki nam czoła obliże, 
jak lew westchnie i przestrzeń wydmie 
ponad nami. A jeszcze wyżej 
łuna świśnie ogromnym skrzydłem. 
Głowy nasze – owoc upalny, 
rozszalał włosów płomienie 
deszcz omyje jędrny i walny, 
aż się do snu schylą na ziemię. 
Jeszcze chleby, jabłka jak księżyc 
stół sosnowy zalęgną kołem, 
dłonie szorstkie, tak nieporęczne, 
chleb przełamią z bożym aniołem. 
A na skronie, gdy sen nas stłumi, 
gdy będziemy znów ludzie prości, 
blask nam spadnie i ten zrozumie, 
żeśmy w wierze doszli miłości. 

11.V.1943 r.

Podobne posty