Wyślij za pomocą:

Wiersz: Krzysztof Kamil Baczyński

Poświęcone psu Danowi, synowi Toma. 


We dwu, przyjacielu, przez las, 
po jasnych pętlach dróg, 
poprzez polany biegnące na płask. 
We dwu, przyjacielu, we dwu. 
Masz twarz obrosłą, masz twarz jak ogień 
jeleni natchnionych przez grom. 
Pędzą przed nami zdumione drogi 
z obłoków, z liści, z wszystkich stron, 
Las to także jest dno 
pod powierzchnią zamkniętą wiatru. 
Bije burz magnetycznych batóg, 
gdy w muzykę płyniemy i światło 
jak dziecinny, grający bąk. 


Gdzie ta droga przystaje? Powiedz. 
Rwą dziecięce koniki w śmierć. 
Biją mokre po deszczu gałęzie świerkowe 
w twoją wzniesioną jak trawa sierść, 
w moją płonącą gwiazdami głowę 
i w nasz nieludzki rytm jak wiersz. 

We dwu, przyjacielu, we dwu, 
w uroczysku brzęczących godzin 
wytropimy zielony cud 
drugich narodzin. 
Przez ten płomień roztartych mchów, 
Poprzez liście drgających nut 
kwitnie zwierząt rogaty oset. 
Coraz dalej, przyjacielu, we dwu 
zatrzymamy na krawędzi snu 
drętwiejące nogi bose. 
Powróćmy, przyjacielu, we dwu 
zamyśleni tak głęboko w smutek tamtych nut, 
w ten najwyższy z zielonych tonów, 
że spóźnimy się o wszystkie pory roku 
na zmącony życia wodopój 
jak na wieczerzę do domu. 

sierpień 41 r., Kirszek

Podobne posty