Wyślij za pomocą:

Wiersz: Krzysztof Kamil Baczyński

Las nocą rośnie jak jezior poszum. 
Droga kołysze we mchu, we mchu. 
Ciężkie kolumny mroku się wznoszą. 
Otchłanie puste z ciemności płoszą 
krzyk zły, wysoki jak ze snu. 
A dołem potok ludzi i wozów 
i broni chrzęst we mgle, we mgle. 
Spod stóp jak morze wydęte grozą 
nieujarzmiona piętrzy się ziemia 
i głosy ciemne leżą w przestrzeniach 
jak to, co czeka obce i złe. 
Żołnierze smukli. Twarzyczki jasne, 
a moce ciemne trą się i gniotą, 
lądy się łamią, sypie się złoto 
i chyba pancerz ziemi za ciasny 
pęka, rozsadza i grzmi, i grzmi. 
Twarzyczki jasne! na widnokręgach 
armie jak cęgi gną się i kruszą. 
O moi chłopcy, jakże nam światy 
odkupić jedną rozdartą duszą? 
Kochać, a to się wydaje mało, 
ginąć – to słabość tylko wyzwolić, 
bo nie nadąża chłopięce ciało, 
a ciemność stoi i grzmi, i grzmi. 
Las nocą rośnie. Otchłań otwiera 
usta ogromne, chłonie i ssie. 
To tak jak dziecko, kiedy umiera, 
i tak jak ojciec, który żyć musi. 
Przeszli, przepadli; dym tylko dusi 
i krzyk wysoki we mgle, we mgle. 

27 VI 44 r.

Podobne posty